aktualne postępy- bez większych komentarzy
Producent bloczków-SOLBET- proszony o kontakt celem opłaty za reklamę :-)
Producent bloczków-SOLBET- proszony o kontakt celem opłaty za reklamę :-)
Udało się zamknąć tematy bankowe.
Od rana, na 8 miał być materiały na budowie. Nie było. O 9:30 dostaję telefon, dzwonię do hurtowni. "Za pół godziny będą u Pana, góra 40 minut" Okazało się, że były... przed 12. Najważniejsze, że od dziś fachowcy ciągną ściany.
Jak człowiek sam nie zadzwoni i się nie upewni...
Od poniedziałku zasypywaliśmy. Najpierw problem z piachem- Pan którego namówiłem na poranną dostawę (na 9) przyjechał o 11. Natomiast z drugiej żwirowni (która miała zacząć dostawy od 12) był już na 9 :-)
W sumie pierwszego dnia przyjeliśmy na klatę 164 tony piasku.
Ekipa- nie powiem- żwawo wzięła się do pracy i zaczeli zasypywać. W międzyczasie pojawił się problem z zagęszczarką. Wtorek jakoś przewalczyli, a od środy do soboty- przerwa. Żeby nie marnować czasu, stwierdziliśmy z żonką iż sami podejmiemy rękawicę- "taka kupeczka piasku, my nie damy rady?!". No i dawaliśmy całą środę. Ręce po same pięty mi się wydłużyły, w kręgosłupie coś stuka i puka... Jedno co wiem na 100%, to to, że babski ród, twardy ród, a przynajmniej moja żonka. Tak dzielnie zasuwała z łopatą, że niejednego budowlańca by zawstydziła.
Niemniej jednak po pracowitej środzie, podjeliśmy decyzję, że nie ma co oszczędzać na koparce :-) W czwartek od rana Pan przyjechał i ziuuuuu. To co my robiliśmy całą środę, jemu zajęło jakieś 10 minut, a resztę skończył w kolejne 20... I komentarz Mr Koperfield'a- "w końcu po coś człowiek te maszyny wynalazł". Jak tu się nie zgodzić...
Piątek tylko dorównaliśmy, żeby było co zagęszczać w poniedziałek rano i NARESZCIE weekend.
A od poniedziałku zaczynamy ściany parteru.
Podsumowując ekipę budowlaną- na razie po fundamentach dałbym piąteczkę z plusem- nie dość, że solidnie, to jeszcze terminowo i po ludzku- Pan Roman mówi co sugeruje i to mówi tak jak powinien, czyli ZROZUMIALE.
NO. Minęło 12 dni od rozpoczęcia roboty i właściwie fundamenty można już zasypywać. Prace na placu boju posuwają się w odpowiednim tempie, choć w najbliższym czasie prawdopodobnie będzie mały przestój. Prywatna kasa właśnie się wyczerpała, a najbliższe źródełko to bank (jak uruchomią wreszcie kredyt) lub pensje- ale to również za ładnych parę dni. Na szczęście do długiego weekendu Panowie będą mieli co robić, a później w najgorszym wypadku będzie 1-2 dni przestoju. Byle do 20% zaawansowania... wtedy uruchomimy kolejnego sponsora- PKO BP i książeczkę mieszkaniową.
No- i zapomniałem czegoś po raz pierwszy- w sobotę miałem zamawiać piach do zasypania fundamentów, ale gdzieś mi to umknęło. Mam nadzieję, że rano w poniedziałek uda się :)
Niemniej jednak jestem optymistą i myślę, że może uda się uskutecznić budowę bez przerw.
Budowlańcy idą jak burza a czas ucieka jeszcze szybciej. Wczoraj zaczynali relatywnie późno, bo geodeta przyjechał dopieo o 9:30 i zabrał się za wytyczanie budynku, także dopiero o 11:00 mogli zacząć kopanie ław.
Liczyłem, że w twardej glinie zejdą im ze dwa dni, a tu niespodzianka- dzisiaj o 15 koniec roboty. Więc trzeba było przyspieszyć zamówienie na beton.
B 7,5 wjedzie jutro o 11, a na piątek dostawa B20.
W sumie wyszło niecałe 4m3 B 7,5 i jakieś 11,5 m3 B20.
Nie wiem czy dużo czy mało, ale tak jest. Obawiam się tylko, że zanim skończy się tydzień, będą chcieli ścianki wznosić, a ja jeszcze nawet nie mam węża, żeby ciągnąć wodę od sąsiada... :-)
Komentarze